Raty równe, nazywane też stałymi, to po prostu stała miesięczna kwota do spłaty przez cały okres kredytowania. Zmienne oprocentowanie może zmieniać jej wysokość w czasie, ale układ samej raty się nie zmienia – masz komfort psychiczny, że co miesiąc bank pobierze mniej więcej tyle samo.
To wygodne rozwiązanie, szczególnie dla osób, które:
- wolą przewidywalność,
- mają napięty budżet w pierwszych latach kredytu (np. remontują mieszkanie lub wzięli kredyt „pod korek”),
- mają niższą zdolność kredytową.
Dlaczego taka forma jest przeznaczona dla osób z mniejszą zdolnością kredytową? Bo przy ratach równych rata początkowa jest niższa niż w systemie rat malejących, więc łatwiej „zmieścić się” w algorytmach bankowych. W praktyce to oznacza, że więcej osób może pozwolić sobie na kredyt w systemie rat stałych.
Raty malejące – większy wysiłek na początku, większa ulga później
W systemie rat malejących każdego miesiąca spłacasz stałą część kapitału + odsetki, które są liczone od tego, co jeszcze zostało do spłaty. Efekt? Raty na początku są wyższe, ale z miesiąca na miesiąc maleją. No i szybciej oddajesz kapitał, dzięki czemu łączny koszt kredytu (czyli odsetki) jest niższy niż w ratach stałych.
Dla porównania: dla kredytu 600 000 zł na 25 lat i stałym oprocentowaniu 6%, w systemie rat malejących zapłacisz ok. 450 tys. zł odsetek, a w systemie rat równych – aż 548 tys. zł. Różnica? Prawie 100 tys. zł. [MK1]
Gdzie tkwi haczyk? W tym, że rata startowa w systemie malejącym jest znacznie wyższa. I tu wiele osób odpada, bo nie łapie się na zdolność albo po prostu nie chce aż tak bardzo obciążać budżetu na starcie.
Rata stała, czy malejąca – co wybrać?
Wbrew temu, co się mówi na forach, nie ma jedynej słusznej odpowiedzi. Raty równe są wygodne, prostsze do przewidzenia i pomagają zmieścić się w zdolności kredytowej. Raty malejące to rozwiązanie dla tych, którzy mają dobry start i chcą szybciej spłacić kredyt, oszczędzając przy tym na odsetkach.
Ale uwaga! Nie każdy bank oferuje oba systemy. I nawet jeśli oferuje, to warunki mogą się bardzo różnić. Jeden bank wymaga 10% wkładu własnego, a drugi 20%. Jeden zaakceptuje Twoją działalność gospodarczą po 6 miesiącach, a drugi po 12. Niektóre banki nawet nie mają opcji rat malejących albo liczą zdolność tak ostro, że odpadasz już na starcie.
Dlatego zanim powiesz sobie: „wezmę raty równe, bo tak wszyscy robią” albo „biorę malejące, bo mniej kosztują” – skonsultuj to lepiej z kimś, kto zna wszystkie oferty i wie, jak je porównać.
Co się dzieje ze zdolnością kredytową?
To ważny temat. Bank liczy zdolność na podstawie wysokości Twojej potencjalnej raty – a przy ratach malejących bierze pod uwagę najwyższą możliwą ratę na początku spłaty. To oznacza, że nawet jeśli potem rata spada, bank patrzy tylko na start.
W efekcie – dla tej samej kwoty kredytu masz większą zdolność przy ratach stałych niż przy malejących. I to główny powód, dla którego większość klientów wybiera raty równe. Najczęściej po prostu nie mają innego wyboru.
Ale zdarzają się też sytuacje odwrotne, gdzie klient myślał, że nie dostanie kredytu w systemie rat malejących z powodu zbyt niskiej zdolności,, a po przeanalizowaniu wszystkich ofert i systemów okazało się, że spokojnie się mieści. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie i jak szukać.
Chcesz wybrać dobrze? Zrób to z kimś, kto zna rynek
Nie musisz znać wszystkich tabel i ofert. Nie musisz sam przeliczać, gdzie dostaniesz większy kredyt, a gdzie zapłacisz mniej odsetek.
Ja mam dostęp do ofert większości banków w Polsce i wiem, jak policzyć zdolność kredytową, kiedy warto wybrać raty malejące, a w jakiej sytuacji lepiej pójść w stałe. Jeśli chcesz, mogę to dla Ciebie sprawdzić – bezpłatnie (moje wynagrodzenie płacą banki), ale konkretnie i skutecznie.
Zastanawiasz się, która opcja będzie lepsza w Twoim przypadku? Napisz, zadzwoń, spotkajmy się. Jedna rozmowa może zaoszczędzić Ci dziesiątki tysięcy złotych – i być może kilka nieprzespanych nocy.
Szymon Sporysz
Tel. +48 508 642 514
Email: szymon.sporysz@phinance.pl
